 Galeria SKENE w Jeleniej Górze Al. Wojska Polskiego 38 wernisaż: 6 listopada 2009, godz. 18.00, wystawa do 31 stycznia 2010
Fotografia Macieja Kuszeli ma wiele twarzy / odsłon: portrety, krajobrazy, architektura, wnętrza, ogrody. Na tę wielość tematyczną nakłada się różnorodność technik przy wykonywaniu i obróbce zdjęć. Często, tak jak w przypadku prezentowanych tu fotografii, posługuje się on powiększeniami o niezwykłej jakości, wykonanymi z negatywu wielkoformatowego i przy użyciu technologii polaroidowej. Dodając do tego bardzo świadome korzystanie z obiektywów szerokokątnych i funkcji kamery wielkoformatowej, otrzymujemy w efekcie bardzo wysublimowane przestrzenne obrazy.
On sam mówi, że w zasadzie fotografuje banalne widoki. Później bardzo często okazuje się, że zamknięcie ich w kadrze daje początek niecodziennym spotkaniom. Przynajmniej dla niego. No, może i dla paru jeszcze osób. Niecodzienna jest bowiem przemiana dokonująca się dzięki medium fotografii, kiedy to realna rzeczywistość na zdjęciu wygląda nierealnie.
Jak to się dzieje? Podczas obróbki negatywów stosuje czysto formalne zabiegi fotograficzne. Na ogół są to działania świadome, ale bywają też zupełnie przypadkowe (otarcia lub przypadkowe rysy). Za każdym razem dają one rezultaty nieprzewidywalne. On sam zawsze jest ciekaw, co z tego wyjdzie: gdy celowo zostawia substancję wywoływacza na filmie, która "wyżera" obraz, gdy nieprawidłowo przechowuje negatywy i lęgną się na nich grzyby, gdy robi odciski, które zaczynają "działać" wśród elementów obrazu. Trzeba dodać, że wszystkie te ingerencje łagodzi - tłumiący szczegóły - gruboziarnisty papier, którego używa. Uchwycony w nierównych ramkach widok, dzięki tym zabiegom otrzymuje niejako dodatkową przestrzeń. Czasem kilka. To wpływa na jego dramaturgię. I klimat.
W efekcie, dla niektórych te zdjęcia to opowieść o przemijaniu, znikomości bycia, śmierci wręcz, co korespondowałoby z tym, że obrazy te - z powodu zaniechania prawidłowej obróbki - kiedyś po prostu zanikną. Dla innych to opowieść o tajemnicy bytu. Dla kolejnych - miła estetycznie gra kształtów.
Bożena Anna K.

(...) Wszystko ukrywa za zasłoną, klarowny obraz za zaciekającą żelatyną, motyw pod motywem, kadr pod kadrem. Igra z tajemnicą, której najpewniej wcale nie ma. Raczej zabawia się preparowaniem tajemnicy. Obrazy się nakładają: to płótno z ołtarza kościelnego, czy widok miejski? (...) Tak można zobaczyć wszystko i może czasem trzeba. Zyskuje się dystans (...)
Monika Piotrowska
Wszystko ukrywa za zasłoną, klarowny obraz za zaciekającą żelatyną,
motyw pod motywem, kadr pod kadrem. Igra z tajemnicą, której najpewniej
wcale nie ma. Raczej zabawia się preparowaniem tajemnicy. Obrazy się
nakładają: to płótno z ołtarza kościelnego, czy widok miejski? (...)
Tak można zobaczyć wszystko i może czasem trzeba. Zyskuje się dystans |