  Sławomir Tobis - "Pejzaże stąd do (nie)skończoności"
Nowy dom hospicyjny w Poznaniu ul. Bednarska 4 wernisaż: 13 stycznia 2010, godz. 18.00
Zapis przestrzeni i czasu
Jak zapisać na fotografiach czas, jakiego użyć sposobu, by na płaszczyźnie obrazu fotograficznego ukazać przestrzeń z całą jej intensywnością i zmiennością. Te zagadnienia spędzały i spędzają nadal sen z oczu nie tylko fotografom, ale i całym pokoleniom rysowników i malarzy. Przełożenie nieustannego upływu czasu na statyczny zapis w postaci obrazu malarskiego czy fotograficznego, podobnie jak ukazanie trójwymiarowości przestrzeni na dwuwymiarowej płaszczyźnie, wydaje się być nierozwiązywalne jak kwadratura koła.
A jednak piętrzące się trudności w dążeniu do stworzenia wiarygodnego przekazu z artystycznego przeżycia czasu i przestrzeni od dawna były szczególnym wyzwaniem dla niepokornych twórców, od Leonarda da Vinci (albo i wcześniej) począwszy.
Wraz z wynalezieniem fotografii znacznie wzbogacony został arsenał środków wyrazu tak zwanego płaskiego obrazu. Forma ostrości i nieostrości wzmocniła odczuwanie przestrzeni, o czym dziś wiemy doskonale, a co nieśmiało ukazywał w niektórych kompozycjach Vermeer, korzystający jak wiadomo z urządzenia o nazwie camera obscura. Dynamika szerokokątnych obiektywów spotęgowała perspektywę zbieżną, której zasady sprecyzowano już w renesansie. Efekt poruszenia, nieznany w sztukach plastycznych przed wynalezieniem fotografii, intensywnie ukazuje upływ czasu, podobnie jak wzajemne przenikanie się obrazów również o przemijaniu zdaje się mówić.
Kolejnym wprowadzonym przez fotografów odkryciem jest budowanie cykli czy też serii fotografii, które umiejętnie zestawiane znakomicie opowiadają historię rozłożoną w czasie. Będąc przemyślaną dramaturgicznie sekwencją, mimo że złożone z nieruchomych obrazów, snuć potrafią opowieść zanurzoną w czasie i przestrzeni.
Takie też są fotografie Sławomira Tobisa.
Oszczędne, wręcz minimalistyczne prace, monochromatyczne, ale subtelnie uszlachetnione przez delikatne ocieplenie czarno-białe fotografie zawierają, mimo swej oszczędności, duży ładunek symbolicznych znaków, które rozważać możemy w kategoriach egzystencjalnych, a nieraz i anegdotycznych. Są one jednak przede wszystkim atrakcyjnymi opowieściami o urodzie pejzażu, tajemnicy przestrzeni i upływie czasu, które każdy może na swój sposób interpretować, czasami jako baśniowy klimat, innym razem jako gorzką refleksję o nieuchronnym przemijaniu.
STANISŁAW J. WOŚ
Patronat:

Patronat medialny:


|